### Key West – koniec drogi
Kolejny dzień przeznaczamy na wyprawę na sam koniec drogi.
Jedziemy do Key West – najbardziej na południe położonego miasta kontynentalnych Stanów Zjednoczonych. To właśnie tutaj kończy się U.S. Route 1, jedna z najważniejszych amerykańskich tras, która zaczyna się aż na granicy z Kanadą, w stanie Maine.
Od Miami dzieli nas ponad 160 kilometrów, ale sama podróż jest równie ciekawa jak cel.
### Droga przez ocean
Wyruszamy na południe Overseas Highway.
Początkowo jedziemy przez kolejne wyspy Florida Keys, mijając palmy, niewielkie miejscowości i domy położone tuż nad wodą. Z czasem lądu jest coraz mniej, a coraz częściej mamy wrażenie, że zamiast jechać drogą, płyniemy samochodem przez ocean.
Trasa z kontynentalnej Florydy do Key West ma około 180 kilometrów i prowadzi przez dziesiątki wysp oraz ponad 40 mostów. Po obu stronach drogi widać wodę – czasem spokojną i turkusową, czasem głęboką, granatową.
Największe wrażenie robi oczywiście Seven Mile Bridge.
Nowoczesny most ma około 6,8 mili długości, czyli nieco ponad 10 kilometrów. Przez pewien czas był jednym z najdłuższych mostów na świecie. Obok niego biegną pozostałości starego mostu kolejowego, zbudowanego na początku XX wieku w ramach niezwykłego przedsięwzięcia Henry'ego Flaglera – budowy linii kolejowej aż do Key West.
To właśnie Flagler, nazywany czasem „ojcem rozwoju Florydy”, doprowadził kolej przez setki kilometrów wysp i otwartego morza do samego Key West. Budowa wymagała wzniesienia dziesiątek mostów i była w tamtych czasach ogromnym wyzwaniem inżynieryjnym.
Kolej jednak nie przetrwała. Potężny huragan w 1935 roku poważnie uszkodził Overseas Railroad. Infrastruktura została później wykupiona przez stan Floryda, a dawne mosty kolejowe wykorzystano przy budowie drogi. Dzięki temu dzisiejsza Overseas Highway w dużej mierze biegnie śladem dawnej kolei.
Patrząc przez okno samochodu, trudno uwierzyć, że ktoś ponad sto lat temu postanowił zbudować tutaj kolej.
### Key West
W końcu docieramy do Key West.
Miasto od razu robi na nas zupełnie inne wrażenie niż Miami. Jest niewielkie, kolorowe, spokojne i zdecydowanie bardziej kameralne.
Zaczynamy od mariny.
Spacerujemy wzdłuż pomostów, oglądamy zacumowane łodzie i przyglądamy się ludziom kręcącym się po porcie. Wokół wszystko jest trochę bardziej leniwe. Nikt specjalnie się nie spieszy.
W końcu przysiadamy na słynny cytrynowy serniczek.
Do tego lokalne piwo i mamy idealny zestaw na rozpoczęcie zwiedzania.
Potem ruszamy dalej.
### Mallory Square i Mile 0
Docieramy do Mallory Square – jednego z najbardziej znanych miejsc w Key West. To właśnie tutaj każdego wieczoru gromadzą się mieszkańcy i turyści, żeby oglądać zachód słońca. My jesteśmy tu wcześniej, więc zamiast zachodu możemy spokojnie pospacerować i poczuć atmosferę portowej części miasta.
Zaglądamy też do Key West Aquarium – niewielkiego, ale ciekawego akwarium położonego przy Mallory Square. To jedno z najstarszych akwariów publicznych na Florydzie.
Później kierujemy się w stronę miejsca, które dla wielu osób jest właściwym symbolem Key West.
Mile 0.
Na Whitehead Street stoi charakterystyczny znak oznaczający początek U.S. Route 1. Droga, którą właśnie przyjechaliśmy, tutaj się kończy.
Ale w rzeczywistości można powiedzieć, że kończy się tutaj znacznie więcej.
Key West jest ostatnią zamieszkaną wyspą archipelagu Florida Keys, do której prowadzi droga. Dalej jest już tylko ocean.
### Miasto drewnianych domów
Spacerując po Key West, coraz bardziej podoba nam się jego architektura.
Zamiast drapaczy chmur mamy niewielkie, drewniane domy z werandami, kolorowymi okiennicami i charakterystycznymi detalami. Wiele z nich pochodzi z XIX wieku.
To właśnie ta drewniana zabudowa jest jednym z największych skarbów Old Town.
Domy powstawały w charakterystycznym stylu, który dziś kojarzymy z Key West – wysokie, wąskie budynki, duże werandy, żaluzje i podniesione partery. Wszystko jest dostosowane do gorącego, wilgotnego klimatu wyspy.
W niektórych miejscach można wręcz odnieść wrażenie, że czas zatrzymał się tutaj ponad sto lat temu.
A pomiędzy domami przechadzają się… koguty.
Są praktycznie wszędzie.
### Hemingway i koty z sześcioma palcami
Kolejny punkt naszej wycieczki to The Hemingway Home and Museum.
Ernest Hemingway mieszkał w tym domu w latach 30. XX wieku. To właśnie tutaj powstawały między innymi fragmenty jego twórczości związane z Key West.
Sam dom jest interesujący, ale największą sensację robią jego mieszkańcy.
Koty.
I to nie byle jakie.
Po ogrodzie i wnętrzach domu spacerują koty z charakterystyczną polidaktylią – mają często sześć palców na łapach zamiast pięciu.
Według legendy jeden z takich kotów został Hemingwayowi podarowany przez kapitana statku. Niezależnie od tego, jak dokładnie wyglądała historia pierwszego kota, jego potomkowie do dziś zamieszkują posiadłość.
I rzeczywiście – jest ich tutaj mnóstwo.
Niektóre śpią na werandzie, inne spacerują po ogrodzie, jeszcze inne zupełnie ignorują zwiedzających.
Wyglądają tak, jakby to nie Hemingway był właścicielem domu, tylko one.
### Najdalej na południe
Idziemy dalej.
Docieramy do słynnej betonowej boi oznaczającej „Southernmost Point”.
Na kolorowej konstrukcji widnieje napis informujący, że do Kuby jest zaledwie 90 mil.
Robimy oczywiście obowiązkowe zdjęcia.
I dopiero tutaj zaczynamy sobie uświadamiać, jak blisko jesteśmy Kuby.
Key West leży bliżej Hawany niż Miami. To zaledwie około 150 kilometrów w linii prostej.
Jest jednak pewien haczyk.
Słynna boja nie znajduje się tak naprawdę w najbardziej wysuniętym na południe punkcie całych kontynentalnych Stanów Zjednoczonych. Jest raczej najbardziej znanym turystycznym oznaczeniem tego miejsca. Jeszcze dalej na południe znajduje się między innymi Ballast Key, a na samej wyspie Key West bardziej wysunięte na południe fragmenty znajdują się w obrębie terenów niedostępnych dla turystów. Najdalej na południe dostępny publicznie jest natomiast fragment wybrzeża w Fort Zachary Taylor State Park.
Ale kto by się tym przejmował?
Jesteśmy w miejscu oznaczonym jako Southernmost Point i to właśnie to zdjęcie zabieramy ze sobą jako pamiątkę.
### Fort Zachary Taylor
Ostatnim punktem naszego zwiedzania jest Fort Zachary Taylor Historic State Park Beach.
Wchodzimy na teren parku, a po chwili krajobraz znowu się zmienia.
Wokół roślinność, plaża, morze i… iguany.
Są tutaj dosłownie wszędzie.
W palącym słońcu wyglądają jak małe prehistoryczne stworzenia wygrzewające się na kamieniach.
A pomiędzy nimi znajduje się prawdziwy kawałek historii.
Fort Zachary Taylor zaczęto budować w 1845 roku. Miał chronić strategiczne podejście do Key West i południowych wybrzeży Stanów Zjednoczonych. Podczas wojny secesyjnej fort pozostał pod kontrolą Unii, dzięki czemu Key West było jednym z niewielu miejsc na Florydzie pozostających w rękach Unii przez cały konflikt.
Dziś ogromne ceglane mury wyglądają zupełnie inaczej niż w czasach, kiedy stacjonowali tu żołnierze.
Spacerujemy po forcie, oglądamy stare stanowiska artyleryjskie i próbujemy sobie wyobrazić, jak wyglądało życie tutaj w XIX wieku.
A chwilę później znowu jesteśmy na plaży.
Historia miesza się z tropikami.
Fort, palmy, ocean i iguany tworzą dość niezwykłą kombinację.
### Powrót do Miami
Robi się coraz bardziej gorąco.
Po kilku godzinach zwiedzania siadamy na lunch i powoli zaczynamy myśleć o powrocie.
Przed nami jeszcze raz ta sama malownicza droga przez Keys.
Tym razem znamy już poszczególne wyspy, mosty i zakręty, ale widoki nadal robią wrażenie.
Słońce odbija się od wody, po obu stronach drogi ciągnie się ocean, a my jedziemy z powrotem do Miami.
Key West okazuje się zupełnie innym światem.
Trochę karaibskim, trochę amerykańskim, trochę historycznym i trochę szalonym.
To miejsce, w którym można w ciągu jednego dnia zjeść cytrynowy sernik w porcie, zobaczyć dom Hemingwaya pełen sześciopalczastych kotów, stanąć na końcu U.S. Route 1, oglądać XIX-wieczny fort i spacerować wśród wygrzewających się iguan.
A gdzieś zaledwie 150 kilometrów dalej zaczyna się Kuba.
Wracamy do Miami późnym popołudniem.
Jutro czeka nas kolejny etap podróży.