Geoblog.pl    ciesielka    Podróże    USA    W stolicy
Zwiń mapę
2026
24
sie

W stolicy

 
Stany Zjednoczone Ameryki
Stany Zjednoczone Ameryki, Washington
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 7365 km
 
### Waszyngton – stolica zbudowana od zera

Wczesnym rankiem ruszamy na dworzec. Żegnamy Nowy Jork i wsiadamy do pociągu jadącego do Waszyngtonu.

Po kilku dniach spędzonych w Nowym Jorku jesteśmy już trochę przyzwyczajeni do amerykańskiego sposobu organizacji wszystkiego, ale pociąg i tak potrafi nas zaskoczyć. Człowiek przyzwyczajony do polskiego Pendolino odruchowo szuka swojego numeru miejsca. Tutaj jednak miejsc nie ma. Siada się tam, gdzie się uda.

Na szczęście podróżujemy całą ósemką, w tym z dziećmi, więc obsługa wpuszcza nas na pokład w pierwszej kolejności. Udaje nam się zająć miejsca obok siebie.

Kiedy później zaczynają wsiadać pozostali pasażerowie, atmosfera robi się wyraźnie bardziej nerwowa. Kolejne osoby wchodzą do wagonu i rozglądają się za wolnymi miejscami, jakby właśnie trwała walka o najlepsze fotele w kinie. My tymczasem siedzimy już wygodnie całą grupą i możemy spokojnie obserwować ten mały amerykański wyścig.

Po kilku godzinach docieramy do Waszyngtonu.

### Stolica zbudowana od podstaw

Trafiamy tutaj dzień po wielkich wyścigach IndyCar pod nazwą Freedom 250, które Donald Trump zorganizował na ulicach miasta z okazji 250-lecia niepodległości Stanów Zjednoczonych. Sam wyścig już się skończył, ale jego ślady wciąż są widoczne.

Niektóre ulice nadal są zamknięte, stoją barierki, a część budynków i instytucji jest odgrodzona płotami. Nie przeszkadza nam to szczególnie – w końcu i tak przyjechaliśmy tu przede wszystkim po to, żeby zobaczyć najważniejsze miejsca amerykańskiej stolicy.

Waszyngton jest jednak zupełnie inny od Nowego Jorku.

Nowy Jork wyrósł z historii i przez setki lat był przebudowywany, zagęszczany i rozbudowywany. Waszyngton zaplanowano.

Kiedy pod koniec XVIII wieku zdecydowano, że nowa stolica Stanów Zjednoczonych powstanie w zupełnie nowym miejscu, nie było tutaj jeszcze wielkiego miasta, które trzeba byłoby dopasowywać do planów. Prezydent George Washington powierzył zaprojektowanie stolicy francuskiemu inżynierowi Pierre'owi Charles'owi L'Enfantowi.

L'Enfant stworzył ambitną wizję miasta z szerokimi alejami, dużymi placami i monumentalnymi budynkami. Inspiracją były europejskie stolice, ale także starożytny Rzym i Grecja. Dzięki temu Waszyngton do dziś ma zupełnie inny charakter niż większość amerykańskich miast.

Szerokie perspektywy, ogromne trawniki i monumentalne budynki sprawiają, że czasami bardziej przypomina scenografię do filmu o potędze państwa niż normalne miasto.

Jest w tym zresztą sporo zamierzenia. Waszyngton miał być wizualnym symbolem nowego państwa.

Sama stolica nie należy do żadnego stanu. Znajduje się w specjalnym Dystrykcie Kolumbii – District of Columbia, stworzonym jako niezależna siedziba władz federalnych. Mieszkańcy Waszyngtonu nie mają reprezentacji z prawem głosu w Senacie, a ich reprezentant w Izbie Reprezentantów również nie ma pełnego prawa głosu. To do dziś jeden z najbardziej niezwykłych aspektów amerykańskiego systemu politycznego.

### Biały Dom

Pierwszym celem jest oczywiście Biały Dom.

Tyle razy widzieliśmy go w telewizji, że trudno uwierzyć, że naprawdę stoimy przed nim. Problem w tym, że tym razem stoi również przed nim całkiem sporo ogrodzeń.

Z powodu zabezpieczeń po wydarzeniach z poprzedniego dnia nie możemy podejść zbyt blisko. Oglądamy więc budynek z daleka, zaglądając przez niewielkie przerwy między barierami.

Biały Dom jest oficjalną siedzibą prezydenta Stanów Zjednoczonych od 1800 roku. Pierwszym prezydentem, który w nim zamieszkał, był John Adams. Co ciekawe, sam George Washington nigdy w nim nie mieszkał – budynek ukończono dopiero po zakończeniu jego prezydentury.

I choć na zdjęciach wygląda okazale, na żywo zaskakuje trochę jego stosunkowo niewielki rozmiar. Wokół niego jest jednak dokładnie to, czego spodziewamy się po stolicy największego mocarstwa – ogromne aleje, służby bezpieczeństwa, ogrodzenia i poczucie, że wszystko tutaj ma jakieś znaczenie.

### Muzea, czyli Smithsonian

Ruszamy dalej w kierunku National Mall.

Waszyngton ma dla turystów ogromną przewagę nad wieloma innymi stolicami świata – mnóstwo najważniejszych muzeów jest bezpłatnych.

Wchodzimy do jednego z muzeów Smithsonian – National Museum of Natural History.

I znowu mamy déjà vu.

Po niedawnej wizycie w nowojorskim muzeum historii naturalnej trafiamy w świat dinozaurów, skamieniałości, minerałów i zwierząt. Smithsonian jest równie imponujące, a przy tym tak ogromne, że można by tu spędzić cały dzień.

Smithsonian Institution jest największym na świecie kompleksem muzeów, galerii i instytucji badawczych. Co ciekawe, jego powstanie zawdzięczamy człowiekowi, który nigdy nie odwiedził Stanów Zjednoczonych. Brytyjski naukowiec James Smithson zostawił w testamencie majątek, który miał zostać wykorzystany do stworzenia w Waszyngtonie instytucji zajmującej się „wzrostem i rozpowszechnianiem wiedzy”.

Następnie przechodzimy do National Air and Space Museum.

Dla miłośników lotnictwa i kosmosu to prawdziwa świątynia. Oglądamy samoloty, statki kosmiczne i eksponaty związane z historią podboju powietrza i kosmosu. Wśród nich znajdują się między innymi oryginalny samolot braci Wright z 1903 roku oraz moduł dowodzenia Apollo 11 – pojazd, którym astronauci wrócili na Ziemię po pierwszym lądowaniu człowieka na Księżycu.

### National Mall – jak w filmie

Po południu chcemy pojechać na Arlington, ale okazuje się, że jest już za późno. Cmentarz jest zamknięty.

Nie pozostaje nam nic innego, jak zmienić plany.

Wracamy więc w stronę Lincoln Memorial.

Przed nami rozciąga się ogromny Reflecting Pool. Tym razem jednak zamiast charakterystycznej tafli wody widzimy wielki plac budowy. Basen jest pusty i trwa remont.

Szkoda, bo miejsce bez wody wygląda zupełnie inaczej. Mimo wszystko przestrzeń robi ogromne wrażenie.

Na końcu basenu stoi Lincoln Memorial – monumentalna świątynia poświęcona Abrahamowi Lincolnowi. Wewnątrz siedzący prezydent ma prawie sześć metrów wysokości. Całość została zaprojektowana na wzór klasycznej greckiej świątyni.

To właśnie tutaj Martin Luther King Jr. wygłosił w 1963 roku swoje słynne przemówienie „I Have a Dream”.

Patrzymy na schody, na których wydarzyło się tyle ważnych rzeczy, i znowu mamy poczucie, że znaleźliśmy się w miejscu, które znamy z ekranu.

Pierwsze skojarzenie?

„Forrest Gump”.

To tutaj w filmie Forrest stoi przed pomnikiem Lincolna i spotyka Jenny po powrocie z wojny w Wietnamie.

Ale to nie jedyny filmowy obraz, który przychodzi do głowy. National Mall tak często pojawia się w amerykańskim kinie, że trudno patrzeć na niego wyłącznie jak na zwykły park.

Powoli zbliża się zachód słońca. Idziemy w stronę Washington Monument.

Obelisk jest gigantyczny – ma 169 metrów wysokości i przez pewien czas był najwyższą budowlą świata. Ukończono go dopiero w 1884 roku, czyli niemal 60 lat po śmierci George'a Washingtona. Widać nawet różnicę koloru kamienia mniej więcej w połowie wysokości pomnika – budowę przerwano na wiele lat z powodu problemów finansowych i politycznych, a po wznowieniu wykorzystano kamień z innego źródła.

Słońce powoli znika za horyzontem, a biały marmur monumentu zaczyna przybierać ciepłe barwy.

Waszyngton po raz kolejny wygląda jak gigantyczna scenografia.

Tym bardziej że gdzieś pomiędzy tymi wszystkimi monumentalnymi budowlami mijamy jeszcze Biały Dom i kierujemy się do hotelu.

### W samym sercu amerykańskiej polityki

Następnego dnia czeka nas miejsce, którego nie da się ominąć.

Kapitol.

Tym razem nie oglądamy go tylko z zewnątrz. Wchodzimy do środka z przewodnikiem i poznajemy historię budynku oraz amerykańskiego Kongresu.

Kapitol jest siedzibą dwóch izb amerykańskiego parlamentu – Senatu i Izby Reprezentantów. To tutaj zapadają decyzje dotyczące całych Stanów Zjednoczonych.

Zwiedzamy obie izby i zaglądamy w miejsca, z których wielokrotnie wypowiadano słowa znane później na całym świecie.

Trudno nie pomyśleć o tym, ilu prezydentów, senatorów i kongresmenów przewinęło się przez te korytarze i ile historycznych decyzji zapadło właśnie tutaj.

Kapitol, podobnie jak wiele innych budynków Waszyngtonu, nawiązuje architekturą do świata antycznego. Wielka kopuła, kolumny, marmur i monumentalne schody mają nie tylko dobrze wyglądać. Mają przypominać o ideałach republiki i demokracji.

Z Kapitolu udajemy się podziemnym tunelem do Biblioteki Kongresu.

Sama możliwość przejścia pomiędzy tymi budynkami pod ziemią jest już ciekawostką, ale największe wrażenie robi wnętrze biblioteki.

Library of Congress jest największą biblioteką na świecie pod względem liczby zbiorów. Jej główna siedziba, Thomas Jefferson Building, zachwyca dekoracją – marmurem, malowidłami, rzeźbami i ogromną czytelnią.

Następnie ruszamy do National Archives.

Tutaj znajdują się dokumenty, bez których Stany Zjednoczone nie byłyby tym państwem, które znamy dzisiaj. Możemy zobaczyć oryginały Deklaracji Niepodległości, Konstytucji Stanów Zjednoczonych i Karty Praw.

To chyba jedno z tych miejsc, gdzie historia nagle przestaje być czymś z podręcznika.

Patrzymy na prawdziwe dokumenty, napisane ponad dwieście lat temu, które dały początek współczesnym Stanom Zjednoczonym.

### Rosslyn i schody z „Egzorcysty”

Po południu opuszczamy monumentalne centrum Waszyngtonu i jedziemy do Rosslyn w Wirginii, znajdującego się właściwie tuż za Potomakiem.

Tu atmosfera jest zupełnie inna. Zamiast wielkich pomników i budynków rządowych pojawiają się nowoczesne biurowce, lokalne restauracje i zwyczajne miejskie życie.

Ale oczywiście nie przyjechaliśmy tutaj całkiem przypadkiem.

Szukamy schodów znanych z filmu „Egzorcysta”.

Dla jednych to po prostu kilkadziesiąt betonowych stopni. Dla fanów filmu – miejsce kultowe. To właśnie tutaj rozgrywa się jedna z najbardziej pamiętnych scen filmu Williama Friedkina.

Przechadzamy się po okolicy, oglądamy uniwersytet i zaglądamy do lokalnych knajpek. Po kilku dniach intensywnego zwiedzania wreszcie można trochę zwolnić.

### Arlington

Następnego ranka ponownie próbujemy dostać się na Arlington.

Tym razem się udaje.

Arlington National Cemetery jest jednym z najbardziej niezwykłych cmentarzy, jakie kiedykolwiek widzieliśmy. Ogromny teren rozciąga się na wzgórzach po drugiej stronie Potomaku, a białe nagrobki ciągną się niemal po horyzont.

Żeby zobaczyć jak najwięcej, korzystamy z kursującego po terenie cmentarza tramwaju.

Arlington ma powierzchnię około 639 akrów i jest miejscem spoczynku ponad 400 tysięcy osób. Pochowani są tutaj przede wszystkim żołnierze, ale również prezydenci, astronauci, politycy i inne osoby związane z historią Stanów Zjednoczonych.

Co ciekawe, ziemia, na której znajduje się cmentarz, była kiedyś posiadłością należącą do rodziny George'a Washingtona – konkretnie do jego adoptowanego wnuka George'a Washingtona Parke Custisa. Poślubił on Mary Annę Randolph Custis, pasierbicę George'a Washingtona, a ich córka Mary Anna wyszła później za Roberta E. Lee.

W czasie wojny secesyjnej teren został przejęty przez Unię i w 1864 roku rozpoczęto tworzenie tutaj cmentarza wojskowego.

Jednym z najważniejszych miejsc jest grób Nieznanego Żołnierza.

Udaje nam się trafić na zmianę warty.

Ceremonia jest niezwykle precyzyjna. Żołnierze poruszają się z niemal nienaturalną dokładnością, a całość odbywa się w absolutnej ciszy i skupieniu.

Przy grobie płonie wieczny ogień, a warty honorowej pilnuje się przez całą dobę, 365 dni w roku – niezależnie od pogody.

Nieopodal znajduje się również grób Johna F. Kennedy'ego, oznaczony wiecznym płomieniem. Z Arlington roztacza się przy tym jeden z najlepszych widoków na Waszyngton – w dole Potomac, a po drugiej stronie rzeki monumentalne budynki i pomniki stolicy.

Jeszcze kilka godzin wcześniej oglądaliśmy je z bliska.

Teraz patrzymy na nie z góry.

### Żegnamy stolicę

Po obiedzie kończymy naszą przygodę z Waszyngtonem.

Wsiadamy do metra i ruszamy na lotnisko.

Nowy Jork był głośny, zatłoczony i nieustannie pędzący. Waszyngton okazał się zupełnie inny – spokojniejszy, bardziej monumentalny i przede wszystkim pełen historii.

To miasto zostało właściwie zaprojektowane jako symbol.

Szerokie aleje, ogromne place, marmurowe budynki, pomniki prezydentów, Kapitol, Biały Dom i National Mall tworzą jedną wielką opowieść o historii Stanów Zjednoczonych.

A my mieliśmy przy tym sporo szczęścia – przez kilka dni mogliśmy oglądać miejsca, które wcześniej znaliśmy wyłącznie z filmów.

Ale teraz czas na zmianę scenografii.

Wsiadamy do samolotu.

Kolejny przystanek – Miami.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (64)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
ciesielka

KZPS C.
zwiedzili 43% świata (86 państw)
Zasoby: 1223 wpisy1223 1236 komentarzy1236 13687 zdjęć13687 18 plików multimedialnych18
 
Nasze podróżewięcej
18.08.2026 - 03.09.2026
 
 
18.06.2026 - 20.07.2026
 
 
05.02.2026 - 16.02.2026