Wjazd do legendarnego Parku Narodowego Krugera to zawsze wielkie wydarzenie, a tu zasada jest jedna: kto rano wstaje, ten widzi najwięcej. Dzień zaczynamy jeszcze w głębokich ciemnościach, na długo przed wschodem słońca. Wszystko po to, aby punktualnie o 6:00, w momencie otwarcia bram, zameldować się na wjeździe. Szybko dopełniamy papierkowej roboty, opłacamy wstęp i nasze koła znowu toczą się po afrykańskim buszu na kolejnym self-drive.
Poranne światło w Afryce jest absolutnie magiczne, a Kruger natychmiast pokazuje nam, dlaczego nosi miano króla rezerwatów. Już od pierwszych kilometrów w promieniach wschodzącego słońca witają nas absolutne klasyki: przechodzące przez drogę stada zebr, skubiące wierzchołki drzew żyrafy i potężne, dostojne słonie.
Tego dnia mamy też ogromne szczęście do drapieżników. Zaczyna się od gepardów. Co prawda wylegują się w głębokim cieniu drzewa w znacznej odległości od drogi, ale dzięki naszej lornetce udaje nam się dokładnie przyjrzeć tym najszybszym lądowym ssakom świata podczas ich porannej toalety.
Jednak prawdziwą, absolutną rewelacją tego poranka jest spotkanie z likaonami (dzikimi psami afrykańskimi). To jeden z najbardziej zagrożonych i najtrudniejszych do wytropienia gatunków na całym kontynencie! Trafiamy na wielką rodzinę, w której doliczyliśmy się aż 9 młodych, energicznych szczeniąt. Obserwowanie, jak te watahy bawią się ze sobą i wchodzą w interakcje, mając na sobie te charakterystyczne, "pomalowane" łatki, to czysty podróżniczy przywilej.
Po całym dniu krążenia z nosami przyklejonymi do szyb, zmęczeni, ale pełni wrażeń, docieramy do naszej bazy – legendarnego Olifants Camp. Obóz ten leży na wysokim, skalistym wzgórzu, z którego roztacza się obłędna, wręcz gigantyczna panorama na wijącą się w dole, szeroką rzekę Olifants. Siedząc na punkcie widokowym, można godzinami obserwować słonie i hipopotamy zażywające kąpieli kilkadziesiąt metrów pod nami.
Wieczór wieńczymy w najlepszy z możliwych sposobów. Na stół wjeżdża lokalny rarytas – gulasz z antylopy kudu. Mięso z kudu jest chude, niezwykle aromatyczne i świetnie komponuje się z gęstym, afrykańskim sosem. Zdecydowanie polecamy każdemu, kto lubi kulinarne eksperymenty!
Następnego poranka powtarzamy nasz rytuał. Skoro świt, po porannej gorącej kawie, wyruszamy na poszukiwanie kolejnych zwierząt. Cieszymy się ostatnimi chwilami w tej dzikiej, nieskażonej przestrzeni, bo nasza trasa powolutku zbliża się do bram wyjazdowych z parku.
Opuszczamy Park Krugera naładowani pozytywną energią i z kartami pamięci zapchanymi setkami zdjęć. Zmieniamy całkowicie krajobraz – przed nami zupełnie nowe widoki i jedna z najpiękniejszych dróg na świecie: słynna Panorama Route.