Zimny wieczór sprowadza nas z powrotem w niższe partie, a konkretnie do miasteczka Clarens. To zupełnie inne RPA niż to, które widzieliśmy w Kwa-Kwa. Clarens to artystyczne, spokojne i zadbane miasteczko z urokliwym rynkiem.
Choć nasz gospodarz – nauczony lokalnym doświadczeniem – również tutaj profilaktycznie odradzał nam nocne spacery, tym razem postanowiliśmy zaryzykować i zostawić samochód na parkingu. Skuszeni klimatem, ruszyliśmy na nogach do lokalnego browaru Clarens Brewery. Degustacja różnych gatunków tutejszego, rzemieślniczego piwa była idealnym zwieńczeniem tego intensywnego dnia. Miasteczko emanowało zupełnie innym, znacznie bezpieczniejszym duchem, pozwalając nam w końcu trochę odetchnąć.
Kolejny dzień także rozpoczęliśmy na lokalnym rynku, pyszną kawą i zakupami pamiątek ;)