Geoblog.pl    ciesielka    Podróże    Południowa Afryka    Wodospad Tugela
Zwiń mapę
2026
19
cze

Wodospad Tugela

 
Republika Południowej Afryki
Republika Południowej Afryki, Royal Natal National Park
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 10080 km
 
Po nocy spędzonej pod kocami elektrycznymi i porannej kawie, spakowaliśmy nasz dobytek z powrotem na paka Rangera i ruszyliśmy na podbój jednego z najbardziej ikonicznych miejsc w RPA – Royal Natal National Park, będącego częścią potężnych Gór Smoczych (Drakensberg). Dzisiejszy cel: stanięcie na szczycie Amfiteatru, tuż obok wodospadu Tugela.

Naszą przygodę zaczynamy od uiszczenia opłaty za wstęp do parku (180 Randów). Drogą wijącą się coraz wyżej zmierzamy w stronę hotelu Witsieshoek Mountain Lodge. To właśnie za nim zaczyna się prawdziwa zabawa i moment, w którym nasz Ford Ranger z napędem 4x4 udowodnił, że był najlepszym możliwym wyborem na tę wyprawę.

Ostatni odcinek prowadzący na parking pod imponującym szczytem Sentinel to wymagająca, kamienista i dziurawa przeprawa. Samochód z niskim zawieszeniem nie ma tu najmniejszych szans – miska olejowa zostałaby na pierwszym lepszym kamieniu. Dla tych, którzy nie mają auta z napędem na cztery koła, opcje są dwie: albo opłacenie transportu specjalną terenówką kursującą z hotelu, albo marsz pod górę piechotą... dodatkowe 8 kilometrów w jedną stronę. My z uśmiechem na twarzach i pełnym komfortem meldujemy się Rangerem na najwyższym parkingu.

Na parkingu płacimy kolejną opłatę (200 Randów od osoby) i ruszamy na szlak. Początkowo trasa jest stosunkowo prosta, a widoki na pionowe, bazaltowe ściany Sentinela dosłownie zwalają z nóg. Idziemy w stronę wodospadu Tugela – oficjalnie drugiego (a według niektórych badań nawet pierwszego) najwyższego wodospadu na świecie.

Sielanka kończy się w jednym, niezwykle wymagającym miejscu. Przed nami wyrastają słynne Chain Ladders – dwie pionowe, stalowe drabiny przytwierdzone bezpośrednio do nagiej skały. Wspinaczka po nich przy ogromnej ekspozycji i wietrze potrafi podnieść ciśnienie nawet u osób, które nie narzekają na lęk wysokości. Parę głębokich wdechów, mocny chwyt i jesteśmy na górze!

Po pokonaniu drabin wychodzi się na rozległy, trawiasty płaskowyż, który przypomina zupełnie inny świat. Sam wodospad? No cóż, Afryka w porze suchej rządzi się swoimi prawami. Wodospad miał w sobie niewiele wody, a jego spektakularny, niemal kilometrowy opad ginął gdzieś w gęstych chmurach kłębiących się poniżej krawędzi płaskowyżu. Perspektywa z góry była niesamowita, choć sam żywioł wody musimy sobie częściowo wyobrazić.

W drogę powrotną postanawiamy ruszyć alternatywną trasą, która funduje nam ostre i strome zejście kamienistym żlebem – kolana solidnie to odczuły!

Podczas schodzenia poznajemy dwójkę świetnych Południowoafrykańczyków z Pretorii. Jako że na parkingu byli bez własnego transportu 4x4, oferujemy im podwózkę na dół do hotelu Witsieshoek. W ramach podziękowania i wspólnej integracji jemy w hotelowej restauracji pyszną, regenerującą kolację z widokiem na góry.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (22)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
ciesielka

KZPS C.
zwiedzili 42% świata (84 państwa)
Zasoby: 1183 wpisy1183 1236 komentarzy1236 12609 zdjęć12609 18 plików multimedialnych18
 
Nasze podróżewięcej
18.06.2026 - 21.06.2026
 
 
05.02.2026 - 16.02.2026
 
 
07.12.2025 - 16.12.2025