Zostawiliśmy za sobą gorące piaski wydm w Bani i skierowaliśmy maskę naszego auta na północ. Przed nami była jedna z najbardziej malowniczych tras na wyspie – przeprawa przez góry do Santiago de los Caballeros. Zapomnijcie o płaskich autostradach; to była jazda przez „Dominikańskie Alpy”, gdzie każdy zakręt otwierał widok wart miliona dolarów.
W miarę jak wspinaliśmy się wyżej, termometr w aucie zaczął pokazywać coraz niższe wartości, a suche zarośla ustąpiły miejsca soczystej zieleni.
Droga wije się jak szalona. Z jednej strony skalne ściany, z drugiej głębokie doliny porośnięte lasami tropikalnymi i plantacjami kawy.
Nie dało się nie zatrzymać! Świeże, rześkie powietrze i widok chmur czepiających się szczytów górskich sprawiły, że na chwilę zapomnieliśmy, że jesteśmy na Karaibach.
Santiago: Miasto z charakterem i Monumentem na wzgórzu
Wjeżdżając do Santiago de los Caballeros, od razu poczuliśmy inną energię niż w Santo Domingo. To drugie co do wielkości miasto kraju, ale znacznie bardziej poukładane, dumne i... pachnące tytoniem.
Monumento a los Héroes de la Restauración: To niekwestionowany król miasta. Biała, 70-metrowa wieża góruje nad Santiago i jest najlepszym punktem orientacyjnym. Widok z wzgórza, na którym stoi, zapiera dech w piersiach – miasto leży u Twoich stóp, otoczone zielonymi szczytami.
Stolica cygar: Santiago to światowe centrum produkcji najlepszych cygar. Nawet jeśli nie palicie, wizyta w lokalnej manufakturze to fascynujące doświadczenie. Widok rąk mistrzów (torcedores), którzy z niesamowitą precyzją zwijają liście tytoniu, to czysta magia rzemiosła.
Santiago jest eleganckie, z pięknymi parkami i nowoczesnymi dzielnicami, ale zachowuje swój karaibski luz. To tutaj wieczorem Malecón zastępuje gwarne centrum, a mieszkańcy (nazywani Santiagueros) z dumą opowiadają o tym, że to właśnie ich miasto jest prawdziwym sercem dominikańskiej kultury.
Przejazd przez góry pokazał nam, jak różnorodna jest ta wyspa. Z poziomu morza na wysokość chmur i do miasta, które żyje swoim własnym, dostojnym rytmem.