Dojechaliśmy do Henningsvær. W planach było jeszcze muzeum Wikingów w Bostad ale niestety spóźniliśmy się na ostatnie wejście 11 minut. W Henningsvær mamy zamiar raz jeszcze pochodzić po górach i zobaczyć wyspy z innej perspektywy. Ale to już jutro, ponieważ jest już późno. Tymczasem idziemy na nocny spacer po mieście w promieniach słońca. Nasz cel to bardzo malownicze boisko wykute w skałach, niestety na zdjęciach z drona wygląda ono zdecydowanie ciekawiej niż z poziomu skały. (zdjęcie poglądowe niżej). Nocujemy na wielkim parkingu w centrum miasta. W nocy jest on darmowy, dopiero od 8 rano wymaga się opłaty. Zaliczamy jakiś sklepik z pamiątkami i wracamy na kolacje do samochodów.
18-07-2019
Rano wyjeżdżamy z miasta na mały parking przy zatoczce Urvika gdzie znajduje się początek szlaku na Festvågtind (541 m n.p.m.). My dochodzimy do Heiavatnet, sztucznego jeziora w połowie drogi. Kiedyś była tutaj elektrownia. Wybieramy krótszą drogę w prawo i idziemy na pobliski szczyt. Mamy doskonałą pogodę i cudowne widoki. Jest ciepło i bezwietrznie. Lepiej być nie mogło.
Po zejściu ze szczytu mamy chwile czasu więc można wypić kawę nad zatoczką i wtedy pojawiła się piękna myśl, żeby popływać. Okazja może się nie powtórzyć. Razem z Marcinem wskakujemy do wody i relaksujemy się po wcześniejszym wysiłku. Kolor wody niemal jak na Karaibach, temperatura trochę mniejsza ale nie jest źle ;)